Kartonowy model autobusu przegubowego Autosan Sancity 18LF

DSCF6370
--> Autobus na podstawce

Z dumą prezentuję model nad którym pracowałem ponad trzy lata. Oczywiście mógłby powstać o wiele szybciej, ale niestety przeszkadzał mi brak czasu, cierpliwości i kilkukrotnie – materiałów. Autobus jest wykonany z kolorowych kartonów i grubej tektury, szyby z okładek skoroszytów. Osie kół i przegub z klocków Lego. W środku znajduje się jeszcze kilka metrów kabli, bateria 9V, trochę elektroniki i sporo LEDów.

Pomysł i projekt

Pomysł na model zrodził się u mnie po obejrzeniu w sieci zdjęć modelu Autobusu Ikarus 280. Niestety nie jestem w stanie odnaleźć oryginalnej galerii ani wpisu na blogu do niej prowadzącej. Po wymianie maili z autorem, od którego udało mi się „wyciągnąć” kilka rozwiązań technicznych zapadła decyzja – sklejam! Stanęło na Solarisa Urbino18. Rozpocząłem zbieranie dokumentacji, opracowywanie wymiarów, gromadzenie zdjęć a także przyglądanie się szczegółom na żywo. Pewnego dnia, przeczytałem na forum skyscrapercity.com, że fabryka z Sanoka – mojego rodzinnego miasta – Autosan wyprodukowała prototyp autobusu przegubowego nowej linii autobusów miejskich, SanCity. Oczywiście, plany zostały zmienione i Sancity 18LF wygrał z Solarisem Urbino.

Render Sancity
Render modelu

Rozpocząłem rysowanie części odręcznie, szybko jednak przerzuciłem się na Autocada, który okazał się bardzo intuicyjnym programem, bez którego prawdopodobnie bym sobie nie poradził. Projekt powstawał głównie na podstawie nielicznych zdjęć autobusu, które udało mi się odszukać w sieci w owym czasie. Przeszukiwałem skyscrapercity.com, przegubowca [strona już nie istnieje], oficjalną stronę Autosana i wiele innych źródeł. Niestety nie udało mi się uzyskać żadnych materiałów od producenta. Nie doczekałem się nawet odpowiedzi na mojego maila. Udało mi się natomiast zobaczyć M18LF na żywo. Niestety, tylko przejeżdżał.

Powoli i mozolnie rysowałem trójwymiarowy model pierwszego członu autobusu (A). Model nie musiał być idealny – nie miałem ochoty bawić się w kopiowanie osi, nadkoli i innych powtarzających się elementów. Potrzebowałem tylko zarysy części do wydrukowania.

Poczyniłem też kilka założeń – autobus otrzymał oznaczenie linii 5A i nazwę krańca Dąbrówka PKP. Linia 5 faktycznie istnieje w Sanoku i jeździ na Dąbrówkę. Dopisek PKP to moja własna inwencja, wzorem warszawskich pętli w pobliżu stacji kolejowych. Również przystanek jest sklejony bardziej na wzór warszawski niż sanocki. Autobus nie ma oznaczonego numeru taborowego, gdyż takowy nie został mu nigdy przydzielony, ani tablic z przebiegiem trasy. Tablice rejestracyjne noszą prawdziwy numer. Prawdą jest także że nie pojawi się nigdy na sanockich drogach, gdyż nie będzie zapotrzebowania na taki długi model i prawdopodobnie nie zmieścił by się w zakrętach. Obecnie mogę z dużym prawdopodobieństwem napisać, że zarówno prototyp, jak i jego następcy nie będą jeździły nigdzie. Autosan ogłosił upadłość w 2013 roku, nie sprzedając ani jednego modelu tego autobusu.

Praca nad modelem

Zaopatrzyłem się w ogromne arkusze tektury grubości 2mm i 1mm i ruszyłem do pracy. Drukowanie części, naklejanie, wycinanie niezliczonej ilości otworów na okna, drzwi, nadkola, małe okienka były prawdziwym sprawdzianem cierpliwości i wytrzymałości moich palców. Skalpel naprawdę nieznośnie wrzynał się w palce. Sklejony szkielet potem wyposażyłem w osie dla kół, zrobione z klocków lego, oś przednią – ruchomą a następnie wkleiłem podłogę z cienkiej, półmilimetrowej tektury. Autobus otrzymał wnętrze z kolorowego kartonu, docinanego na bieżąco a także żółte elementy na podłodze („proszę nie zasłaniać widoczności kierowcy”).

Siedzenia - tzw. "półtoraki"
Siedzenia – tzw. „półtoraki”

Siedzeń miałem do wykonania prawie 70 sztuk. Siedemdziesiąt! 70 oparć i 70 siedzisk, nie większych niż paznokieć kciuka. Każde musiałem zaokrąglić, oszlifować, wygiąć, skleić – oczywiście pod właściwym katem, pomalować – dwa, trzy razy – bo jak na złość się farba nie chciała przykryć kleju. W pierwszym członie tych siedzeń było około 40, przygotowywanie ich zajęło mi kilka posiedzeń po kilkadziesiąt godzin. Sam montaż to był już lajt – uwinąłem się, z tego co pamiętam, w jeden dzień.

Elektryka i dach

Nadszedł czas, gdy trzeba było zdecydować jakie zastosować oświetlenie. Miało być dyskretnie (bez sterczących 5mm diodek), elegancko i realnie. Z braku miejsca niestety musiałem zastosować z przodu po dwie lampy (są trzy) i zrezygnować z górnych obrysówek. Z przodu modelu zdecydowałem się założyć po dwie diody 3mm (światła pozycyjne i mijania) oraz kierunkowskazy – u dołu i góry. Bok otrzymał kierunkowskazy z przodu i obrysówki, po 4 na stronę. Poniższy film nagrałem, gdy po raz pierwszy podłączyłem dwie bateryjki „paluszki” i rezystor [trzymając to wszystko w palcach], żeby zobaczyć jak będą wyglądały kierunkowskazy. Okablowanie musiałem puścić pod dachem. Po pierwsze: u dołu były osie kół. Po drugie: dół był już sklejony

DSC00723
Sklejanie dachu modelu

Kabinę wykonałem opierając się na licznych zdjęciach kabin prototypu oraz innych modeli z serii – LF12, LE12 i LE9.

Konstrukcja dachu była wbrew pozorom bardzo wymagająca, bo nie jest on jednym kawałkiem tektury. Opiera się na bokach szkieletu kilkumilimetrowymi kawałkami tektury sklejonymi pod kątem 45 stopni. Żeby całość się nie rozkleiła i nie „wpadła” do środka zastosowałem mnóstwo rozpórek, zalałem klejem i suszyłem kilka dni dla pewności. Wewnątrz dachu przeprowadziłem też przewody zasilające do oświetlenia przodu. Gotowy dach sklejał się ze szkieletem przez kilka godzin, przyciśnięty kilkoma kilogramami wiedzy medycznej, a następnie został oklejony kolorowymi bristolami.

Analogicznie przebiegła budowa tylnego segmentu modelu.

Przegub i koła

Koła składają się ze sklejonych ze sobą pierścieni z tektury 2mm, z osadzoną wewnątrz piastą (również Lego) i kartonowym wzorem bieżnika. 10 kół to ponad 60 krążków grubej tektury. Aby je wyciąć zakupiłem specjalny nóż do wycinania okręgów, który zdecydowanie ułatwił pracę. Piasty skleiłem z pasków tektury, którymi wykleiłem wewnątrz krążki „opon”. Bieżnik to finezyjnie ponacinany skalpelem pasek kartonu, szerokości około 1,2cm, którym obklejałem koła.

Za element łączący dwa segmenty pojazdu posłużył klocek Lego, łączący zazwyczaj auto z przyczepką. Obie części – „wtyk” i „gniazdo”, zostały osadzone w dolnej płycie szkieletu, obudowane sztywną konstrukcją z kartonu 2mm i zalane klejem. Podłogę przegubu stanowią arkusze kolorowej tektury, z których jeden jest wycięty w półkole i zachodzi na drugi. Dzięki temu nie powstają prześwity podczas zginania się pojazdu w przegubach.

Po wklejeniu podłogi wykonałem wnętrze przegubu z tekturowych harmonijek. Najtrudniejszą rzeczą było odpowiednie łączenie pozaginanej tektury na zgięciach. Nie jest to wykonane idealnie, ale, no cóż, lepiej nie potrafiłem. Potem musiałem podłączyć elektrykę obu segmentów. Z każdej strony autobusu przebiega 4 kable, połączone wtyczkami i gniazdami z każdym z segmentów. Mogłem, oczywiście, połączyć masę we wspólny przewód, ale nie wiedziałem jeszcze wtedy jak będzie rozwiązane sterowanie. W dalszej kolejności obie części modelu zostały spięte sprężynami, by zgięty model sam się prostował, a przegub oklejony został zewnętrzną harmonijką z tektury.

Dzięki takiej konstrukcji model zgina się w przegubie we wszystkich trzech osiach (skręca, wjeżdża i zjeżdża ze wzniesień), po „odpuszczeniu” sam się prostuje a wewnątrz nie widać dziur w podłodze:)

Elektronika wewnątrz kartonu

Miałem już dwa segmenty modelu a z komory silnika – bo tu miała trafić cała elektronika – sterczał gąszcz kabli. Ostatecznie nie pokusiłem się o wykonywanie płytki miedzianej dla układu, a całość zlutowana została na pająku. Oświetlenie zasilane jest z baterii 9V, dla której zaprojektowałem oddzielną komorę, do której dostęp jest od dołu modelu. Wyłącznik również trafił na podwozie. Przerywacz kierunkowskazów zbudowałem przy użyciu timera 555 oraz przekaźnika. Pobierany prąd jest tak mały, że spokojnie wystarczyłby tranzystor, ale nie byłoby wtedy tak charakterystycznego dźwięku „cykania” pracujących kierunkowskazów.

Detale

Na pierwszy rzut oka autobus był skończony. Ale istotą modelarstwa jest dbanie o szczegóły – nie mogłem więc zakończyć pracy na tym etapie. Nie mogło zabraknąć klimatyzatorów na dachu, wywietrzników, rury wydechowej, loga producenta, tablic rejestracyjnych, korka wlewu oleju napędowego, „ciepłych guzików” i całego mnóstwa innych detali, nad którymi pracowałem, z licznymi przerwami, przez kilka kolejnych miesięcy.

Diorama

Powstała jako uzupełnienie modelu. Przedstawia fragment ulicy z przystankiem autobusowym w stylu warszawskim. Jest on oznakowany podłużną żółtą linią na chodniku oraz białą kratką na asfalcie. Dodatkowo zaprojektowałem słupek z tabliczką i rozkładem jazdy oraz fragment trawnika. Podstawka jest wykonana z tektury 2mm, za asfalt posłużyły arkusze drobnoziarnistego papieru ściernego pomalowane sprayem na czarno, a pasy drogowe to po prostu grubo naniesiona biała plakatówka. Bruk jest rysowany ręcznie, ołówkiem.

Podsumowanie materiałów

  • 6 m2 tektury 2mm
  • 2 m2 tektury 1mm
  • 1 m2 tektury 0.5mm
  • 2 arkusze bristolu szarego
  • po 1 arkuszu bristoli czerwonego, czarnego i żółtego
  • 3 skoroszyty
  • kilka arkuszy papierów ściernych różnej gradacji
  • ponad 80 ostrzy do skalpela
  • tubka czarnej plakatówki
  • 1 op. kleju wikol
  • 3 kleje typu superglue
  • 4 metry skrętki sieciowej
  • przekaźnik
  • 2 tranzystory
  • i wiele innych

Galeria zdjęć:

Gotowy model i podstawka

Udostępnij:Share on FacebookEmail this to someoneWykop!Share on Google+Print this pageShare on TumblrTweet about this on Twitter

6 odpowiedzi do “Kartonowy model autobusu przegubowego Autosan Sancity 18LF”

  1. Jest nawet zabazgrolony rozkład jazdy- czyli nasza narodowa specjalność 🙂 Brawo za detale i ogrom pracy.

  2. Pięknie się prezentuje. Ja swoją przygodę z modelarstwem kartonowym zakończyłem niestety naście lat temu, waloryzując Małe Modelarze. Brak czasu nie pozwalał się zajmować. Tym bardziej doceniam ogrom pracy i efekt końcowy.

  3. Kawał dobrej roboty. Fantastyczne wykonanie. Całość prezentuje się znakomicie!

    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.